© by Grzegorz Paliński 2008

Zawartość strony obejmująca wszystkie fotografie i teksty oraz ich skróty może być wykorzystana wyłącznie w celach prywatnych i edukacyjnych z obowiązkiem podania źródła ich pochodzenia. Dla celów komercyjnych zawartość niniejszej strony, tak w zakresie tekstów jak i materiału fotograficznego, nie może być w żadnej formie reprodukowana i wykorzystana bez zgody autora strony.
NAPISALI O MNIE



[Kolej na los]

Przejmująca lektura

 

    W ramach serii „Proza współczesna” Oficyna Wydawnicza „Branta” opublikowała powieść Macieja Dęboróg-Bylczyńskiego „Kolej na los”. Autor choć mieszkający na Śląsku ma kujawski rodowód. Jego ojcem był ceniony bydgoski muzyk, wirtuoz gitary klasycznej Ryszard Ciarra dający swego czasu liczne recitale m.in. w Klubie „Medyk”. Tak więc mamy do czynienia z kontynuacją artystycznych rodzinnych tradycji – tym razem na literackim polu. I trzeba przyznać, że „Kolej na los” ma nie tylko efektowny tytuł, ale jest lekturą frapującą tak w warstwie czysto językowej, jak i fabularnej. A całe to przejmujące studium pisane w konwencji pamiętnika traktuje o tęsknocie, niespełnieniu i wszechobecnym „bólu egzystencji” przez gry wyobraźni potęgowanym. Autor, który debiutował wierszami w „Akancie”, wzbogacił swoją prozę poetyckimi aplikacjami, co jeszcze bardziej uwydatniło mocno tajemniczy, miejscami metafizyczny klimat całości. A łatwość z jaką autor przechodzi z nastrojów lirycznych po groteskowe, ironiczne – też godna jest podkreślenia.

 

Zdzisław Pruss

poeta, dziennikarz, satyryk, publicysta (Bydgoszcz)



         Debiutancka powieść Macieja Dęboróg-Bylczyńskiego jest - mówiąc najkrócej - opowieścią o braku spełnienia. Przed naszymi oczami, niczym w kalejdoskopie, przewijają się epizody z pospolitego, chciałoby się rzec, miałkiego życia głównego bohatera, Mateusza. Miotając się w rozpaczliwym poszukiwaniu własnej tożsamości, kontaktu z drugim człowiekiem oraz miłości (od rodzicielskiej po erotyczną), ukazuje nam co chwila nową, zaskakującą twarz - syna, cynika, kochanka, błazna, pracownika dużej firmy, samotnika, artysty etc. Wewnętrznie rozedrgany, neurotyczny poszukiwacz metafizycznych natchnień i normalnych relacji z ludźmi, nałogowy palacz, udający permanentne zatwardzenie trzydziestolatek skupia w sobie cechy współczesnego człowieka bez właściwości. Nieznajdujący miejsca w świecie, bez celu i sensu przeżywający swoją szarą egzystencję, bezładnie poszukuje w zakamarkach pamięci drogowskazów, które pozwolą odnaleźć drogę do siebie samego i jednocześnie pomogą uporządkować świat. Jednak wszystkie tropy okazują się zawodne - własne "ja", ludzie, porządek społeczny, nawet język, który zamiast rozjaśniać, coraz bardziej gmatwa opisywaną rzeczywistość. I właśnie język, rozpasany i chaotyczny (jak się początkowo wydaje), a w rzeczywistości autoironiczny i samodemaskujący jest zaletą tej powieści.

dr Rafał Moczkodan
literaturoznawca, krytyk literacki, UMK Toruń


    Jakie mi bliskie te pociągi. Jak znam tych ludzi, co to już nie są ludźmi tylko rodzicami.
No i zdania typu: ”…wypełnić sobą całość zapłaconego przeze mnie terytorium.” Lub: „Oto

 trzymałem w dłoni świeżo dorobione do kolejnej dziurawej tratwy…”.

„Minąć się ze swoim przeznaczeniem jak dwa hałaśliwe ekspresy w szczerym polu” też

 niezłe. No i strona 112 i 113, chyba najlepszy fragment.
Janusz Rudnicki
pisarz (Hamburg)
[z listu do autora]


         W swej debiutanckiej powieści Maciej Dęboróg-Bylczyński operuje współczesnym językiem czy nawet młodzieżowym slangiem. Pozorny cynizm, błazeństwo, specjalnie używana na te okazje dosadna wulgarność, stanowią świadomy pretekst do tego, aby zdezorientować czytelnika. Wybrany celowo styl interesująco koresponduje z rozbieganą, histeryczną nieomalże tożsamością bohatera, Mateusza Webera, który ukazuje nam się, a to jako pewny siebie grafik, to znów jako nie spełniony artysta czy też jako rozdarty duchowo początkujący protestant, a w każdym razie jako świetny pociągowy obserwator. Właśnie te częste podróże pociągiem stanowią strukturę powieści. Są pretekstem do wysyłania listów do syna, snucia narracji ukazujących skomplikowany stosunek bohatera do ukochanych kobiet - matki i kochanki - Chorwatki Miony, do których regularnie jeździ i stale, nieomalże podświadomie powraca do nich myślami - z czułością a nawet z pewną agresją, ale zawsze z doskonałym wyczuciem kobiecej psychiki. Jest w tych niby-listach również miejsce na nostalgię wyniesioną z rodzinnego domu, za epoką galicyjską, z której czerpie potrzebną mu na co dzień energię, mimo iż ten kresowy świat bezpowrotnie przeminął. W tło powieści wkomponowane są rozmyślnie różne epoki i regiony. Oprócz reminiscencji na tematy galicyjskie, akcja przenosi nas w różne części Polski, dyskretnie dając nam odczuć hanzeatyckiego ducha Gdańska, tradycyjne, "familokowe" śląskie klimaty czy nieco impertynencką stolicę. Epizody z szarej postkomunistycznej rzeczywistości (dotyczące rodziców czy wuja) mieszają sie z bardzo juz realnymi i soczystymi opisami XXI-go wieku. Jest to opowieść o borykaniu się młodego, inteligentnego człowieka, nadmiernie wrażliwego, z otaczającą go prozaiczną rzeczywistością, która poprzez optykę bohatera czasem nas rozśmiesza, a czasem złości poczuciem bezsilności wobec tego świata. Bohater usiłuje lawirować w polskich realiach miotając się w nich, aby odnaleźć swoją wersję pomysłu na życie...

Lucyna Guimond
szef projektów kulturalnych
Stowarzyszenie ILE-DE-FRANCE EN VARSOVIE. BOURG-LA-REINE (Paryż)


Download

           Osobista to książka, w której w pierwszej kolejności ujawnia się duża wrażliwość jej autora na otaczającą go rzeczywistość. I nie byłoby w tym niczego wielkiego - wszak każdy pisarz to "nadwrażliwiec" - gdyby nie to, że nie jest to naciągane postromantyczne przewrażliwienie, a rodzaj zdrowej, zdystansowanej do świata wrażliwości nie przechylającej się męczeńsko w stronę bólu istnienia, lecz pozwalającej autorowi ujrzeć to, co naprawdę kryje się pod powłoką naszej codzienności, i wypowiedzieć inteligentny sąd na temat kondycji psychicznej nowego pokolenia intelektualistów. Książka nie emanuje, jakże często obecnym we współczesnej polskiej literaturze, zatęchłym poczuciem beznadziejności, szarości i braku wyjścia z samonapędzającego się impasu, lecz jest dynamicznym w formie i treści wyznaniem, głosem młodej generacji. Dynamizm formy zasadza się na jej różnorodności - w wachlarzu obecnych w "Kolei na los" gatunków literackich znajdzie się i opowiadanie, i list, i wiersz. Treść książki natomiast jest płynna, jak płynna jest nowoczesność - mamy więc i zmieniającą się tożsamość opowiadacza, i różnorodne przepływające przed jego oczyma postaci, i pojawiające się i znikające pytania pozostawione bez odpowiedzi... Można by rzec, że wszystko to bierze się z tego, iż genius loci przestrzeni życia autora jest jak genius loci pociągu, którego motyw jest w książce Dęboróg-Bylczyńskiego wszechobecny (wszak "kolej" w tytule zobowiązuje). Będąc wciąż w ruchu, z jednej strony unikamy stagnacji, z drugiej jednak nie jesteśmy w stanie zaznać stabilizacji i, jak w teoriach Paula Virilio, nie bardzo wiemy, kim jesteśmy, i jaki jest otaczający nas świat, którego nie potrafimy zbyt łatwo, być może wcale, uzgodnić. Stąd szamotanina z własnymi myślami, której efektem jest ta wciągająca, hipnotyzująca książka, z którą niejeden czytelnik się utożsami i niejeden dzięki niej, jako przyczynkowi do dalszych rozważań, c o ś zrozumie.
Emilia Walczak
kulturoznawca, redaktor Krytycznego Magazynu Internetowego "Verte" (Bydgoszcz)


         Nie mogłam oderwać się od tej książki. Pociąga mnie jej intelektualizm, a równocześnie potoczny i wyrazisty język. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Świetny jest zwłaszcza zabieg nakładania na siebie kolejnych wyobrażeń siebie, o przedstawianym świecie. Myślę, że tak właśnie odbieramy rzeczywistość, siebie i innych. Te wyobrażenia nawarstwiają się, mieszają się ze sobą, a my próbując je rozplątać tworzymy kolejne wizje i jesteśmy coraz bardziej zdezorientowani... Żałuję, że sama nie potrafię tak pisać!
Magdalena Goik
literaturoznawca (Bytom)


                  Interesujący jest język tej powieści, o zawiłej stylistyce mocno osadzonej w rozważaniach filozoficzno-historyczno-religijno-kulturowych. Z przyjemnością czyta się coś tak niezwykle napisane, mityczne momentami, choć odnoszące się do spraw zwykłych, codziennych. Ale nawet w nich można odnaleźć elementy mistyczne. Rzeczywistość jest czymś więcej niż nam się z pozoru wydaje.

dr Katarzyna Krzan
kulturoznawca, wydawca (Sosnowiec)


Kolej na los wraz ze swoim Miłoszowym zamyśleniem: „Kim byłem? Kim jestem teraz?” zawartym na ostatnich kartach utworu - zdaje się być swoistym esejem filozoficzno-literackim. Nie zawsze jednorodnym stylistycznie, pełnym zadziwień, „miazgowych przypływów świadomości”, uskoków narracyjnych czy soteriologicznych w swej istocie - metatekstowych kalamburów, które doskonale oddają świat wewnętrzny bohatera literackiego Kolei na los. Ta powieść jest szczególną wędrówką ku artystycznej duszy narratora. Toteż nie jest to lektura dla każdego.

 prof. nadzw. dr hab. Mirosław A. Michalski

(Warszawa)

[Antreprenerzy fabuły]

 

Choć niewielki objętościowo, zbiorek szkiców krytycznoliterackich Macieja Dęboróg-Bylczyńskiego przynosi interesujące spojrzenie na ponowoczesną sztukę narracyjną. Autor Antreprenerów fabuły - pozostając pod silnym wpływem refleksji komparatystycznej - tropi w konstruktach narracyjnych ostatnich lat subtelne ślady hipertekstowych konceptów. To owe ulotne eidesis rozsadzają, zdaniem Bylczyńskiego, od wewnątrz klasyczne podziały genologiczne współczesnej literatury. Stąd tak obecny u Bylczyńskiego bisemantyzm świata ewokowanego. Umieszcza on pisarstwo albo w orbicie myśli neoplatońskiej, albo w podszytej rytuałem ekstazie eleusis.

prof. nadzw. dr hab. Mirosław A. Michalski
(Warszawa)



[Kirkuty]


                 Twórczość Macieja Dęboróg-Bylczyńskiego z pewnością nie jest poezją łatwą, którą czytać można do poduszki. Przenosząc czytelnika na cmentarzysko kultury, tradycji i ludzkich emocji, bezlitośnie domaga się skupienia i refleksji. [....] Można powiedzieć, że najpiękniejsze wiersze z tomu pokrywa swoista "patyna słów", odporna na szybkie wytarcie przez nieuważnego odbiorcę, usiłująca niejako werbalnie zakonserwować przekaz niesiony przez Kirkuty nam, współczesnym.

dr Dorota Nowacka
literaturoznawca (Warszawa)