|
NAPISALI O MNIE
[Kolej na los]
Przejmująca lektura
W ramach serii „Proza współczesna” Oficyna
Wydawnicza „Branta” opublikowała powieść Macieja Dęboróg-Bylczyńskiego „Kolej
na los”. Autor choć mieszkający na Śląsku ma kujawski rodowód. Jego ojcem był
ceniony bydgoski muzyk, wirtuoz gitary klasycznej Ryszard Ciarra dający swego
czasu liczne recitale m.in. w Klubie „Medyk”. Tak więc mamy do czynienia z
kontynuacją artystycznych rodzinnych tradycji – tym razem na literackim polu. I
trzeba przyznać, że „Kolej na los” ma nie tylko efektowny tytuł, ale jest
lekturą frapującą tak w warstwie czysto językowej, jak i fabularnej. A całe to
przejmujące studium pisane w konwencji pamiętnika traktuje o tęsknocie,
niespełnieniu i wszechobecnym „bólu egzystencji” przez gry wyobraźni
potęgowanym. Autor, który debiutował wierszami w „Akancie”, wzbogacił swoją
prozę poetyckimi aplikacjami, co jeszcze bardziej uwydatniło mocno tajemniczy,
miejscami metafizyczny klimat całości. A łatwość z jaką autor przechodzi z
nastrojów lirycznych po groteskowe, ironiczne – też godna jest podkreślenia.
Zdzisław Pruss
poeta, dziennikarz, satyryk, publicysta (Bydgoszcz)
Debiutancka
powieść Macieja Dęboróg-Bylczyńskiego jest - mówiąc
najkrócej - opowieścią o braku spełnienia. Przed naszymi oczami,
niczym w kalejdoskopie, przewijają się epizody z pospolitego, chciałoby
się rzec, miałkiego życia głównego bohatera, Mateusza. Miotając
się w rozpaczliwym poszukiwaniu własnej tożsamości, kontaktu z drugim
człowiekiem oraz miłości (od rodzicielskiej po erotyczną), ukazuje nam
co chwila nową, zaskakującą twarz - syna, cynika, kochanka, błazna,
pracownika dużej firmy, samotnika, artysty etc. Wewnętrznie rozedrgany,
neurotyczny poszukiwacz metafizycznych natchnień i normalnych relacji z
ludźmi, nałogowy palacz, udający permanentne zatwardzenie
trzydziestolatek skupia w sobie cechy współczesnego człowieka
bez właściwości. Nieznajdujący miejsca w świecie, bez celu i sensu
przeżywający swoją szarą egzystencję, bezładnie poszukuje w zakamarkach
pamięci drogowskazów, które pozwolą odnaleźć drogę do
siebie samego i jednocześnie pomogą uporządkować świat. Jednak
wszystkie tropy okazują się zawodne - własne "ja", ludzie, porządek
społeczny, nawet język, który zamiast rozjaśniać, coraz bardziej
gmatwa opisywaną rzeczywistość. I właśnie język, rozpasany i chaotyczny
(jak się początkowo wydaje), a w rzeczywistości autoironiczny i
samodemaskujący jest zaletą tej powieści.
dr Rafał Moczkodan
literaturoznawca, krytyk literacki, UMK Toruń
Jakie
mi bliskie te pociągi. Jak znam tych ludzi, co to już nie są ludźmi tylko
rodzicami.
No i zdania typu: ”…wypełnić sobą całość zapłaconego przeze mnie terytorium.”
Lub: „Oto
trzymałem w dłoni świeżo dorobione do kolejnej dziurawej tratwy…”.
„Minąć
się ze swoim przeznaczeniem jak dwa hałaśliwe ekspresy w szczerym polu” też
niezłe. No i strona 112 i 113, chyba najlepszy fragment.
Janusz Rudnicki
pisarz (Hamburg)
[z
listu do autora]
W swej
debiutanckiej powieści Maciej Dęboróg-Bylczyński operuje
współczesnym językiem czy nawet młodzieżowym slangiem. Pozorny
cynizm, błazeństwo, specjalnie używana na te okazje dosadna wulgarność,
stanowią świadomy pretekst do tego, aby zdezorientować czytelnika.
Wybrany celowo styl interesująco koresponduje z rozbieganą, histeryczną
nieomalże tożsamością bohatera, Mateusza Webera, który ukazuje
nam się, a to jako pewny siebie grafik, to znów jako nie
spełniony artysta czy też jako rozdarty duchowo początkujący
protestant, a w każdym razie jako świetny pociągowy obserwator.
Właśnie te częste podróże pociągiem stanowią strukturę powieści.
Są pretekstem do wysyłania listów do syna, snucia narracji
ukazujących skomplikowany stosunek bohatera do ukochanych kobiet -
matki i kochanki - Chorwatki Miony, do których regularnie jeździ
i stale, nieomalże podświadomie powraca do nich myślami - z czułością a
nawet z pewną agresją, ale zawsze z doskonałym wyczuciem kobiecej
psychiki.
Jest w tych niby-listach również miejsce na nostalgię wyniesioną
z rodzinnego domu, za epoką galicyjską, z której czerpie
potrzebną mu na co dzień energię, mimo iż ten kresowy świat
bezpowrotnie przeminął. W tło powieści wkomponowane są rozmyślnie
różne epoki i regiony. Oprócz reminiscencji na tematy
galicyjskie, akcja przenosi nas w różne części Polski,
dyskretnie dając nam odczuć hanzeatyckiego ducha Gdańska, tradycyjne,
"familokowe" śląskie klimaty czy nieco impertynencką stolicę. Epizody z
szarej postkomunistycznej rzeczywistości (dotyczące rodziców czy
wuja) mieszają sie z bardzo juz realnymi i soczystymi opisami XXI-go
wieku.
Jest to opowieść o borykaniu się młodego, inteligentnego człowieka,
nadmiernie wrażliwego, z otaczającą go prozaiczną rzeczywistością,
która poprzez optykę bohatera czasem nas rozśmiesza, a czasem
złości poczuciem bezsilności wobec tego świata. Bohater usiłuje
lawirować w polskich realiach miotając się w nich, aby odnaleźć swoją
wersję pomysłu na życie...
Lucyna Guimond
szef projektów kulturalnych
Stowarzyszenie ILE-DE-FRANCE EN VARSOVIE. BOURG-LA-REINE (Paryż)
Download
Osobista to
książka, w której w pierwszej kolejności ujawnia się duża
wrażliwość jej autora na otaczającą go rzeczywistość. I nie byłoby w
tym niczego wielkiego - wszak każdy pisarz to "nadwrażliwiec" - gdyby
nie to, że nie jest to naciągane postromantyczne przewrażliwienie, a
rodzaj zdrowej, zdystansowanej do świata wrażliwości nie przechylającej
się męczeńsko w stronę bólu istnienia,
lecz pozwalającej autorowi ujrzeć to, co naprawdę kryje się pod powłoką
naszej codzienności, i wypowiedzieć inteligentny sąd na temat kondycji
psychicznej nowego pokolenia intelektualistów. Książka nie
emanuje, jakże często obecnym we współczesnej polskiej
literaturze, zatęchłym poczuciem beznadziejności, szarości i braku
wyjścia z samonapędzającego się impasu, lecz jest dynamicznym w formie
i treści wyznaniem, głosem młodej generacji. Dynamizm formy zasadza się
na jej różnorodności - w wachlarzu obecnych w "Kolei na los"
gatunków literackich znajdzie się i opowiadanie, i list, i
wiersz. Treść książki natomiast jest płynna, jak płynna jest
nowoczesność - mamy więc i zmieniającą się tożsamość opowiadacza, i
różnorodne przepływające przed jego oczyma postaci, i
pojawiające się i znikające pytania pozostawione bez odpowiedzi...
Można by rzec, że wszystko to bierze się z tego, iż genius loci przestrzeni życia autora jest jak genius loci
pociągu, którego motyw jest w książce
Dęboróg-Bylczyńskiego
wszechobecny (wszak "kolej" w tytule zobowiązuje). Będąc wciąż w ruchu,
z jednej strony unikamy stagnacji, z drugiej jednak nie jesteśmy w
stanie zaznać stabilizacji i, jak w teoriach Paula Virilio, nie bardzo
wiemy, kim jesteśmy, i jaki jest otaczający nas świat, którego
nie potrafimy zbyt łatwo, być może wcale, uzgodnić. Stąd szamotanina z
własnymi myślami, której efektem jest ta wciągająca,
hipnotyzująca książka, z którą niejeden czytelnik się utożsami i
niejeden dzięki niej, jako przyczynkowi do dalszych rozważań, c o ś
zrozumie.
Emilia Walczak
kulturoznawca, redaktor Krytycznego Magazynu Internetowego "Verte" (Bydgoszcz)
Nie mogłam
oderwać się od tej książki. Pociąga mnie jej intelektualizm, a
równocześnie potoczny i wyrazisty język.
Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Świetny jest zwłaszcza zabieg
nakładania na siebie kolejnych wyobrażeń siebie, o przedstawianym
świecie. Myślę, że tak właśnie odbieramy rzeczywistość, siebie i
innych. Te wyobrażenia nawarstwiają się, mieszają się ze sobą, a my
próbując je rozplątać tworzymy kolejne wizje i jesteśmy coraz
bardziej zdezorientowani... Żałuję, że sama nie potrafię tak pisać!
Magdalena Goik
literaturoznawca (Bytom)
Interesujący jest język tej powieści, o zawiłej stylistyce mocno
osadzonej w rozważaniach
filozoficzno-historyczno-religijno-kulturowych. Z przyjemnością czyta
się coś tak niezwykle napisane, mityczne momentami, choć odnoszące się
do spraw zwykłych, codziennych. Ale nawet w nich można odnaleźć
elementy mistyczne. Rzeczywistość jest czymś więcej niż nam się z
pozoru wydaje.
dr Katarzyna Krzan
kulturoznawca, wydawca (Sosnowiec)
Kolej na los
wraz ze swoim Miłoszowym zamyśleniem: „Kim byłem? Kim jestem teraz?” zawartym na
ostatnich kartach utworu - zdaje się być swoistym esejem
filozoficzno-literackim. Nie zawsze jednorodnym stylistycznie, pełnym
zadziwień, „miazgowych przypływów świadomości”, uskoków narracyjnych czy
soteriologicznych w swej istocie - metatekstowych kalamburów, które doskonale
oddają świat wewnętrzny bohatera literackiego Kolei na los. Ta powieść jest szczególną wędrówką ku artystycznej
duszy narratora. Toteż nie jest to lektura dla każdego.
prof. nadzw. dr hab. Mirosław A.
Michalski
(Warszawa)
[Antreprenerzy fabuły]
Choć niewielki
objętościowo, zbiorek szkiców krytycznoliterackich Macieja
Dęboróg-Bylczyńskiego przynosi interesujące spojrzenie na ponowoczesną sztukę
narracyjną. Autor Antreprenerów fabuły
- pozostając pod silnym wpływem refleksji komparatystycznej - tropi w
konstruktach narracyjnych ostatnich lat subtelne ślady hipertekstowych
konceptów. To owe ulotne eidesis rozsadzają, zdaniem Bylczyńskiego, od
wewnątrz klasyczne podziały genologiczne współczesnej literatury. Stąd tak
obecny u Bylczyńskiego bisemantyzm świata ewokowanego. Umieszcza on pisarstwo
albo w orbicie myśli neoplatońskiej, albo w podszytej rytuałem ekstazie eleusis.
prof. nadzw. dr hab. Mirosław A. Michalski
(Warszawa)
[Kirkuty]
Twórczość Macieja Dęboróg-Bylczyńskiego z pewnością
nie jest poezją łatwą, którą czytać można do poduszki.
Przenosząc czytelnika na cmentarzysko kultury, tradycji i ludzkich
emocji, bezlitośnie domaga się skupienia i refleksji. [....] Można
powiedzieć, że najpiękniejsze wiersze z tomu pokrywa swoista "patyna
słów", odporna na szybkie wytarcie przez nieuważnego odbiorcę,
usiłująca niejako werbalnie zakonserwować przekaz niesiony przez Kirkuty nam, współczesnym.
dr Dorota Nowacka
literaturoznawca (Warszawa)
|